CZ 3. Co jest twoim największym sprzymierzeńcem w radzeniu sobie ze złością dziecka?

Jedne z trudniejszych sytuacji to te, gdy twoje buntujące się dziecko, w ataku złości czy agresji, wzbudza w tobie wiele silnych i nie najlepszych uczuć. Zdarza ci się to? Uwierz, że zdarza się to każdemu, nawet tym najlepszym rodzicom. 

Najpierw mały, a potem coraz większy "awanturnik" swoim zachowaniem może wywoływać w tobie poczucie winy, że nie jesteś wystarczająco dobrym i skutecznym rodzicem

Możesz zacząć myśleć, że nie radzisz sobie i odczuwać coraz większą złość na dziecko z powodu trudności, jakie stwarza...


Masz też dziecku coraz bardziej za złe, że wciąż na nowo wyprowadza cię z równowagi. 
Stop. 
O czymś bardzo ważnym zapominasz. 

To jak się zachowasz, a nawet to, co czujesz - zależy od ciebie. To ty jesteś odpowiedzialna i odpowiedzialny za to, jakie masz uczucia. Tworzysz je poprzez interpretację tego, co się wydarza.

Wiem, że niepokoisz się o los dziecka w przyszłości, wiem, że odczuwasz żal a czasem zazdrość wobec rodziców, którzy mają bardziej zrównoważone dzieci. Powiem ci coś. Dasz radę. Jest tylko jeden warunek. Nawet w takich sytuacjach: kieruj się miłością. 

Unikaj typowych dla wielu rodziców i automatycznych reakcji na ataki złości u dziecka, takich jak:

- krzyk
- dawanie klapsów,
- używanie raniących komentarzy, 

- szantaż,
- groźby.

To nie przynosi zwykle skutku. Wręcz przeciwnie, wzmaga jeszcze niewłaściwe zachowania dziecka, albo wręcz podsyca wybuch. Zwłaszcza w przypadku dziecka w okresie nierównowagi.


Co jest twoim największym sprzymierzeńcem w radzeniu sobie ze złością dziecka? Świadome zajęcie się własną złością. Dlaczego?

Musisz pamiętać, że agresja i to każdy jej rodzaj, również zawarta w słowach, postawie i ruchach ciała, rodzi agresję i nie pomaga dziecku poradzić sobie z własną złością.

Aby przyjść z pomocą dziecku przeżywającemu i ujawniającemu gniew zajmij się najpierw swoimi uczuciami, szczególnie zacznij od własnego gniewu. To on powoduje największe problemy w wychowaniu dziecka.

Tutaj przeczytasz Część 2. Tutaj przeczytasz Część 4.

Jak zwykle komentarze są mile widziane!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój wpis!